Jeśli istniałyby zawody w autosabotażu – stałabym co najmniej na podium. Jeśli istniałaby dyscyplina w zamiataniu pod dywan własnych umiejętności – możecie dać mi medal.
Uczę się pozwalania sobie na bycie sobą oraz poznawania codziennie na nowo bez klapek na oczach – siebie, swoich najbliższych, otoczenia. Wszystko nieustannie się zmienia i dobrze byłoby poszerzać w sobie adaptację do tych zmian, być ich częścią, a może nawet trochę się nimi fascynować.
Niczym Zaczarowany Język Fenoglio z Atramentowego Świata, rzeźbię w słowach i sprawiam, że mnie słuchają. Mniej lub bardziej. Są moim narzędziem i sposobem na tłumaczenie świata poprzez pisanie. Jeśli Harry Potter ma różdżkę, to moją jest klawiatura lub długopis. Jeśli akurat o tym nie zapomnę albo się nie zautosabotuję.
Mam na imię Aleksandra i… piszę bloga.
