Zaznacz stronę

W wirze matkowania zapominasz się tak bardzo, że padasz na twarz, gdy czasami schodzisz z tego haju. Jesteś już tylko matką i na nic więcej nie robisz miejsca. Nieświadomie. Kruszysz swoje chęci ulepszania świata w dłoniach i rozdajesz je swoim skarbom – dzieciom – bo tak bardzo ich kochasz, bo tak bardzo chcesz, żeby byli zdrowi, uśmiechnięci, szczęśliwi, żeby niczego, absolutnie niczego im nie zabrakło, a na pewno nie Twojej uwagi i miłości. W głębi duszy pragniesz, by cały świat także traktował ich jak największe skarby.

Czasami patrzysz w dal, patrzysz na kolejne prosto-trudne wyzwanie codzienności w domu jak na szczyt nie do osiągnięcia, mimochodem przebiega Ci myśl „nie no, nie dam już rady”, po czym po prostu podwijasz rękawy i idziesz, i robisz, i bierzesz te szczyty niczym pachołki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zabawa w wycinankę

Każdego dnia wycinasz kolejny kawałek siebie, wycinasz fragment niecierpliwości, kolejną potrzebę głębszego snu lub pobycia w samotności. Następny dzień bez makijażu, bo nie było czasu rano? Wycinasz na to miejsce i akceptujesz, bo to nie jest teraz istotne.

Plastrami z siebie okładasz najmłodszych, wykładasz ich ścieżki, by były miękkie dla ich cudnych, małych stópek. Kolorujesz im świat na ich ulubione kolory, nawet jeśli najlepszy to zielony, ale nie, bo jednak czerwony. Braknie Ci już farb i blakniesz, ale kolorujesz dalej i nawet z uśmiechem, bo tak bardzo ich kochasz.

Wysuszasz się przez te płynące czasami łzy, bo nie masz już siły. I wciąż Ci się wydaje, że jeszcze za mało dałaś. Że mogłaś więcej, lepiej, zdrowiej, czulej, spokojniej. Bierzesz bat i na te łzy biczujesz się, bo może jednak miałaś za mało cierpliwości, bo warknęłaś, bo nie chciało ci się czytać kolejnej strony o triceratopsie. I znowu włączyłaś bajkę, by móc ugotować obiad.

Te nożyczki do wycinania samej siebie w końcu się stępią, ale spokojnie, bo znajdziesz inne narzędzie, a może własne dłonie, by to nimi wydzierać wciąż więcej i więcej z niespożytego źródła, jakim jesteś ty sama.

Przychodzi noc i czasem śpisz, a czasem nie. I znów się odradzasz, bo jesteś czarodziejką. Przytulasz małe ciałka, wąchasz małe główki i nie czujesz, że żyjesz, bo taka jesteś zmęczona, ale wiesz, że żyjesz, bo nigdy nie żyłaś bardziej.

Jesteś piękna, mamo

Po prostu „robisz swoje”, nieświadoma własnego piękna. Może pranie i rozszerzanie diety niewiele mają wspólnego z pięknem, ale Ty już tak, czarodziejko-mamo. Jesteś źródłem. Jesteś mocą. Po prostu jesteś. I gdy wątpisz, przeczytaj ten tekst. To nadzwyczajne i nienormalne – jednocześnie tak bardzo nie mieć siły i tak bardzo ją mieć. To o tobie.

I pamiętaj – zostaw trochę siebie dla siebie. Wydzieraj ułamki czasu na samotny spacer czy kawę. To zdrowe. Twoje dzieci potrzebują Ciebie uśmiechniętej i chociażby w miarę zrelaksowanej. Nie udającej zrelaksowaną, nie z przyklejonym uśmiechem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA